Drugi etap naszej podróży prowadził wzdłuż zachodniego wybrzeża Italii. Planując jeszcze w domu ten etap myśleliśmy, że będzie to lekka i łatwa przeprawa. Rozmarzyliśmy się jeszcze bardziej oglądając jeden z etapów Giro d’ Italia w okolicach Genovy. Piękne plaże, palmy, morze oraz słońce. Idealna wręcz trasa.

untitled-243
Genova

Zaczęliśmy z Genovy, która leży nad Morzem Śródziemnym. To miasto jest naszym odkryciem na tej trasie. Klimatem bardziej przypominało nawet jakieś kubańskie miasto z pięknymi palmami na każdym kroku. Gdy w końcu dojechaliśmy nad morze okazało się, że ta ścieżka rowerowa, którą jechali kolaże podczas Giro d’ Italia prowadziła w przeciwnym kierunku niż my jechaliśmy. Ścieżek rowerowych na tym etapie nie ma praktycznie wcale. Zresztą w całym kraju ciężko o takie typowe ścieżki jak w Austrii czy w Niemczech. Jest może tylko kilka a najlepsze z nich są zresztą w Południowym Tyrolu. Cieszyliśmy się, że mamy Alpy za sobą a okazało się, że te prawdziwe góry dopiero przed nami. Aż do Avenzo jechaliśmy główną ale za to bardzo wąską i ruchliwą o każdej porze dnia drogą, która na zmianę była pod górkę i z górki i tak bez końca.

Wybrzeże Toskanii
Wybrzeże Toskanii
Omijając autostrady
Omijając autostrady

Dla nas jeżdżenie głównymi drogami w Italii to istna mordęga. Włoscy kierowcy chyba nie lubią jak im rowerzyści wjeżdżają na drogę albo to nas nie polubili bo dawali nam na każdym kroku do zrozumienia, że im wybitnie przeszkadzamy. Wyprzedzanie na trzeciego, wieczne trąbienie i to naprawdę dziw, że mieliśmy tylko jeden wypadek na trasie i to gdy już jechaliśmy w Wenecji na pociąg powrotny.

Gdy w końcu zjechaliśmy do poziomu morza czekały na nas już nieco spokojniejsze boczne ulice no i oczywiście przepiękne widoki. Nie zawsze trasa prowadziła przy samym morzu, czasem przez lasy, bocznymi drogami ale za to każdy camping znajdował się przy plażach. Naszym rytuałem stały się poranne kawy nad brzegiem morza a wieczorem pyszne toskańskie wino przy zachodzącym słońcu.

Kawka nad Morzem Śródziemnym
Kawka nad Morzem Śródziemnym
untitled-303
Wieczorne zachody słońca

Te małe nadmorskie miejscowości skradły nasze serca. Z jednej strony męczył nas trochę ten brak ścieżek rowerowych z drugiej zaś zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić a Italia wynagradzała nam ten nasz trud swoim pięknem.untitled-332 W Pizie mieliśmy camping ok. 500 m od Krzywej Wieży i tam też poznaliśmy wielu rowerzystów, którzy całą noc zdawali nam swoje relacje z podróży.

Piza
Piza

Mieliśmy też dylemat czy jechać może w kierunku Florencji czy dalej przy wybrzeżu. Na campingu poznaliśmy Franka z Niemiec, który tak samo jak i my jechał do Rzymu więc przez 2 dni jechaliśmy wspólnie. Frankowi nie przeszkadzały ruchliwe ulice i nawet mówił, że często specjalnie wjeżdża na nie gdy już zaczyna mu się nudzić. To też był powód, dla którego postanowiliśmy jechać jednak osobno.

Na trasie w Toskanii z Frankiem z Niemiec
Na trasie w Toskanii z Frankiem z Niemiec

My unikając głównych dróg musieliśmy często jechać po 30 km więcej niż powinniśmy i to w dodatku drogami widmo, których nie było nawet na mapie. Często dojeżdżaliśmy do końca drogi gdzie czekała na nas zamknięta brama i miejscowi pomagali nam się wydostać z tego ślepego zaułka.

DCIM100GOPROGOPR2793.
Droga widmo

I chociaż staraliśmy się z całych sił do Rzymu nie dało się inaczej wjechać niż główną drogą. Po 2 tygodniach w podróży udało nam się spełnić marzenie sprzed 4 lat i w końcu dotarliśmy do Rzymu.

Veni, vidi, vici
Veni, vidi, vici

untitled-381

>>GALERIA ZDJĘĆ Z WYPRAWY <<

MAPKA TRASY

About The Author

Witamy na naszej stronie o wyprawach rowerowych. Kilka lat temu zaraziliśmy się turystyką rowerową z namiotem i nie możemy się wyleczyć :)

3 Comments

  1. Fajnie, że są ludzie, którzy mają w sobie to coś 🙂 Ja nie miałbym odwagi na tego typu wyprawę ze swoją żoną. My bardziej wolimy odpoczywać, gdy mamy wszystko pozałatwiane. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy na tyle odważni aby wyjść poza szablon jak Wy 🙂

  2. Hardkorowcy :), zazdroszczę cierpliwości i odwagi, ucieklibyśmy szybko z takich dróg 🙂

    A wspominałem Was dokładnie wczoraj, na Via Claudia Augusta, przed Trydentem :).

    Pozdrowienia z Predazzo 🙂

    • Dziekujemy, życzę wiatru w plecu. Via Claudia Augusta moja ulubiona trasa, polecam camping w Veronie Castel San Pietro. Zazdrościmy wam Włoch, my szykujemy się na trasę dookoła Szwajcarii.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Close